Kiedy tylko zdałem egzamin na licencję Intermediate, od razu zapisałem się na egzamin Full. Wiedziałem, że standardowe kursy przygotowujące trwają kilka miesięcy, więc postanowiłem rzucić sobie wyzwanie. Chciałem sprawdzić, czy da się przygotować do tego egzaminu w zaledwie trzy tygodnie.
Dość szybko okazało się, że nie będzie łatwo. Materiał był znacznie obszerniejszy, niż się spodziewałem, a baza pytań egzaminacyjnych liczyła około 570 pozycji. Każdego dnia poświęcałem na naukę od dwóch do trzech godzin. Nie chciałem jednak uczyć się na pamięć samych odpowiedzi. Gdy trafiałem na pytanie, którego nie rozumiałem, szczegółowo analizowałem je wspólnie z ChatGPT. Rozkładaliśmy problem na czynniki pierwsze, szukaliśmy prostych analogii i intuicyjnych wyjaśnień. Dzięki temu zamiast zapamiętywać odpowiedzi, starałem się zrozumieć, dlaczego właśnie taka odpowiedź jest poprawna.
Najwięcej czasu zajęły mi pytania techniczne dotyczące obwodów rezonansowych, tranzystorów, transformatorów, propagacji oraz analizowania schematów i wykresów. Dużo z tego było już wcześniej, na poprzednim egzaminie, ale teraz trzeba było wejść w tematy o wiele głębiej.
Szczególnie wymagające okazały się pytania z ilustracjami. Było ich 95 i wiele z nich wymagało nie tylko wiedzy, ale również umiejętności interpretowania schematów elektronicznych. Przerobiłem je wszystkie, a później jeszcze raz wróciłem do tych, które sprawiały mi największą trudność.
Pod koniec przygotowań stworzyłem listę najtrudniejszych pytań i regularnie do niej wracałem. Przerobiłem także przygotowane wcześniej ściągi i powtórzyłem całą bazę pytań. Na kilka dni przed egzaminem nie chodziło już o zdobywanie nowej wiedzy, ale o utrwalenie tego, czego zdążyłem się nauczyć.
Sam egzamin również dostarczył emocji. Tuż przed jego rozpoczęciem pojawiły się problemy techniczne z Zoomem na moim PC i przez chwilę wydawało się, że cała sesja może stanąć pod znakiem zapytania. Ostatecznie uratował mnie stary laptop wyciągnięty z szuflady. Egzamin napisałem w około trzydzieści minut, nie wracając już do podanych odpowiedzi, bo bałem się, że wysłużony komputer może się wyłączyć pod wpływem przegrzania, co zdarzało mu się już wcześniej.
Mimo stresu i pośpiechu wynik okazał się znacznie lepszy, niż się spodziewałem. Zdobyłem 55 punktów na 58 możliwych. Nie mogłem w to uwierzyć, liczyłem na czterdzieści kilka.
Najważniejsze jest jednak to, że nie zdobyłem tej licencji przez przypadek. Zrozumiałem wiele zagadnień, które wcześniej wydawały mi się bardzo skomplikowane. A dzięki licencji Full mogę teraz pracować na pasmach krótkofalarskich praktycznie na całym świecie w ramach CEPT. To właśnie był mój główny cel, ponieważ w przyszłości planuję przeprowadzić się do cieplejszego kraju i chciałem mieć pewność, że bez problemu będę mógł kontynuować tam swoje hobby bez zdawania lokalnych egzaminów.
Tym razem nową licencję uzyskałem już po czterech dniach, a jako znak wywoławczy wybrałem G5LSB. Każdy krótkofalowiec zrozumie dlaczego. W następnym wpisie opiszę brytyjskie poziomy licencyjne i jakie przywileje wynikają z ich posiadania.